No tak, wystarczy spojrzeć za okno i zaraz wszystko jasne - trzeci stycznia czyli zima... Pewnie to własnie dlatego termometr pokazuje 8°C i leje deszcz. Celowo nie piszę, że pada, ponieważ kiedy krople wody poruszają się poziomo zamiast pionowo w dół to jakoś nie zgadza się to z moim rozumieniem słowa "pada".
Jeszcze pół godziny temu myślałem zresztą, że nie dotrę z pracy do domu i prześpię się w aucie po drodze - ciemno jak wiadomo gdzie, deszcz leje tak, że wycieraczki nie wyrabiają się z jej usuwaniem a widoczność taka, że przy ograniczeniu prędkości do 50MPH miejscami zastanawiałem się czy nie przyspieszyć z 15 do 20, ale zdecydowałem, że lepiej nie, bo równie dobrze mógłbym po prostu zamknąć oczy i wyszłoby na to samo. Chociaż muszę przyznać, że nie przez całą drogę było tak źle - czasem wiało w plecy. Widoczność się co prawda trochę poprawiała, ale za to deszcz przesuwający się za oknami szybciej ode mnie sprawiał wrażenie jazdy raczej do tyłu niż do przodu... Wysiadając z samochodu pod domem cieszyłem się, że do drzwi niedaleko bo pomimo moich blisko stu kilogramów miałem spore kłopoty z utrzymaniem równowagi. Jak powiedział mi kilka tygodni temu budowlaniec, z którym rozmawiałem o wilgoci w mieszkaniu: "Witamy w Anglii..." W niejednym innym kraju w taką pogodę telewizja trąbiłaby pewnie o jakimś kataklizmie, ale tu przecież tylko sobie wietrzyk wieje...
wtorek, 3 stycznia 2012
niedziela, 1 stycznia 2012
Dzień pierwszy...
Od czegoś zawsze trzeba zacząć a początek roku to powód dobry jak każdy inny... Kilka razy pytałem dziś sam siebie dlaczego nie zacząłem wcześniej - jakby było o co pytać, w końcu doskonale znam odpowiedź. Chociaż w sumie to nawet raz zacząłem, na papierze co prawda bo prawie siedem lat temu blogowanie było albo o wiele mniej popularne, albo może po prostu ja się tym zbyt mało interesowałem. Inna sprawa, że skończyłem po około tygodniu i nigdy więcej do tego nie wróciłem a przynajmniej nigdy nie było to nic więcej niż jakaś myśl, która kołatała się tylko w mojej głowie i zwyczajne lenistwo nie pozwalało mi jej stamtąd wytrząsnąć...
W każdym razie zaczął się nowy rok, wszystko (jak co roku zresztą) dzieje się po staremu i tylko wpisując gdzieś datę przez kilka kolejnych tygodni zanim się człowiek nie przywyczai, trzeba będzie pamiętać żeby na końcu wstawić dwójkę zamiast jedynki...
Jeśli ktokolwiek zdycyduje się to wogóle czytać, mam nadzieję, że nie zanudzi się tu na śmierć. Nie będzie ku temu zresztą zbyt wielu powodów bo najprawdopodobniej nie będę pisał zbyt często. Mam nadzieję, że od czasu do czasu uda mi się urozmaicić trochę tekst zdjęciami a na wypadek tak zwanych "wypadów za miasto" przygotowałem osobnego bloga, w którym będę dzielił się wrażeniami z wycieczki.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników, wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i nieco już spóźnione życzenia bożonarodzeniowe dla wszystkich, którzy w tym, a właściwie ubiegłym roku z różnych powodów się ich nie doczekali...
Dariusz Michalski
Subskrybuj:
Posty (Atom)