Tuesday, 3 January 2012

Zima...

     No tak, wystarczy spojrzeć za okno i zaraz wszystko jasne - trzeci stycznia czyli zima... Pewnie to własnie dlatego termometr pokazuje 8°C i leje deszcz. Celowo nie piszę, że pada, ponieważ kiedy krople wody poruszają się poziomo zamiast pionowo w dół to jakoś nie zgadza się to z moim rozumieniem słowa "pada".
     Jeszcze pół godziny temu myślałem zresztą, że nie dotrę z pracy do domu i prześpię się w aucie po drodze - ciemno jak wiadomo gdzie, deszcz leje tak, że wycieraczki nie wyrabiają się z jej usuwaniem a widoczność taka, że przy ograniczeniu prędkości do 50MPH miejscami zastanawiałem się czy nie przyspieszyć z 15 do 20, ale zdecydowałem, że lepiej nie, bo równie dobrze mógłbym po prostu zamknąć oczy i wyszłoby na to samo. Chociaż muszę przyznać, że nie przez całą drogę było tak źle - czasem wiało w plecy. Widoczność się co prawda trochę poprawiała, ale za to deszcz przesuwający się za oknami szybciej ode mnie sprawiał wrażenie jazdy raczej do tyłu niż do przodu... Wysiadając z samochodu pod domem cieszyłem się, że do drzwi niedaleko bo pomimo moich blisko stu kilogramów miałem spore kłopoty z utrzymaniem równowagi. Jak powiedział mi kilka tygodni temu budowlaniec, z którym rozmawiałem o wilgoci w mieszkaniu: "Witamy w Anglii..." W niejednym innym kraju w taką pogodę telewizja trąbiłaby pewnie o jakimś kataklizmie, ale tu przecież tylko sobie wietrzyk wieje...

0 comments:

Post a Comment